Wybierz język

Polish

Down Icon

Wybierz kraj

Mexico

Down Icon

Hameln nie płaci swoim dudziarzom

Hameln nie płaci swoim dudziarzom

Brak fizycznych pieniędzy zabił gwiazdę akrobacji na światłach ulicznych. Żebraka na ziemi na naszych ulicach. Muzyk w jakimś zakątku Dzielnicy Gotyckiej, na Ramblas, w korytarzach metra lub w wagonach. Wciąż są tacy, którzy noszą przy sobie monety i banknoty, ale jak to bywa w życiu codziennym, pewnego dnia ktoś, a raczej mała grupka „Panów Koleżków”, zdecydowała, że ​​fizyczny świat monet jest dla przegranych, a co najwyżej dla graczy w Monopoly.

Już nauczyliśmy się bawić chipsami i soczewicą, więc adaptacja powinna być prosta, bo inaczej nie miałoby to znaczenia. Wszyscy mieli kolorowe karty, kontrole bezpieczeństwa i transakcje przedpłacone. Ale co wtedy zrobić z czymś, co nie jest zakupem? Zostaw napiwek, daj monety komuś w potrzebie albo zrekompensuj to pieniędzmi, jeśli cię rozbawili lub rozjaśnili kilka chwil twojego miejskiego życia. Daj im bizum, boomer .

Wyobraźcie sobie wszystkich muzyków i żonglerów w mieście, wściekłych na naszą obojętność.

W Indiach hipnotyzerzy węży protestują, ściszonymi głosami, na skraju ataku kobry. Powodem jest dekret zakazujący posiadania węży. Ci wędrowni artyści, którzy wykonują sztuczki, żonglują, wyciągają węża z koszyka i tańczą w rytm pungi, widzą, że ich koczowniczy tryb życia jest zagrożony. Ci faceci z czarnymi włosami, białymi turbanami, kolczykami, koralikami i naszyjnikami z muszli lub pereł, których tutaj pomylilibyśmy z siedemdziesięciolatkami, którzy uczestniczyli w otwarciu Pacha na Ibizie, są tam nie do pomylenia. Z miasta do miasta, w dni targowe i święta. Okazuje się, że ci hipisi pragną kapitalizmu prywatnej własności węży. Cóż za dziwny świat.

Wyjaśnijmy: węże nie są głuche, ale też nie da się ich zahipnotyzować. Odbierają niektóre wysokie dźwięki, ale przede wszystkim wibracje i ruchy. To właśnie na to wąż reaguje podczas rytuału hipnotyzera. Nasze głosy, niestety dla ludzi, są odbierane przez węże. Jako dziecko byłem uspokajany, że są tu tylko węże i żmije, tak jak smuciło mnie, że Barcelona leży na wschodzie. Myślałem, że na zachodzie są kowboje i Apacze, ale w rzeczywistości byli tam tylko Estremadurańczycy i Portugalczycy.

Węże nie słyszą, ale my jesteśmy głusi, gdy przechodzimy obok grającego muzyka.

Węże nie, ale my z pewnością jesteśmy głusi, gdy mijamy grającego muzyka. Spuszczamy wzrok, przyspieszamy kroku, bo coś nas zawstydza. Może nie jesteśmy hojni, udajemy, że nie mamy czasu, żeby chociaż zatrzymać się i poklaskać, wiedząc, że dany muzyk nie będzie w stanie zapłacić czynszu za pokój naszymi bezgroszowymi brawami. Ale też wstydzimy się być obecni na kameralnym wydarzeniu, które jest na sprzedaż, najczęściej z konieczności. Tylko z tego powodu odważasz się rozdać kilka swoich ulubionych piosenek, zagranych i zaśpiewanych najlepiej, jak potrafisz, czasami z nagraniami na sprzedaż, których nikt nie kupi, wszystko rozdawane za darmo ludziom, którzy będą udawać, że cię tam nie ma, że ​​to się nie dzieje, że wręczają ci ulotkę z miejsca, do którego nigdy nie planujesz pójść.

Oczywiście, nie zawsze tak jest. Hojność muzyka jest niezrównana, przewyższa każdego innego artystę, ustępująca może tylko żonglerowi sygnalizacją świetlną. Minuta, by poruszyć trzy piłki w powietrzu, chodzić na szczudłach lub rzucić kapeluszem. A ty, w samochodzie, bez gotówki, bez czasu i bez chęci dawania pieniędzy wszystkim i wszystkiemu, pragnąc, by światło zmieniło się na zielone i by się do nich uśmiechnąć – przynajmniej się uśmiechnąć, a nie ich rozgniewać. Wyobraź sobie wszystkich muzyków i żonglerów w mieście, wściekłych na naszą obojętność i podłość, puszczających głośno meledi i rzucających w nas piłkami. Zamiast tego, wyjmijmy pieniądze z bankomatu i rozdawajmy bogactwo.

Przeczytaj także

26 czerwca 1284 roku otrzymaliśmy już ostrzeżenie. Do Hameln przybył dudziarz i obiecał wytępić plagę szczurów w zamian za pieniądze. Dotrzymał obietnicy, ale mieszkańcy Hameln odmówili zapłaty ustalonej ceny. Tego dnia, w święto św. Jana i Pawła, dudziarz, podobnie jak wcześniej z gryzoniami, grał na swoim instrumencie, a za nim podążało 130 dzieci z Hameln, których nikt już nigdy nie zobaczył.

Historia próbuje wyjaśnić legendę. Dudziarz mógł być przebraniem rekruta młodych pracowników, osadników potrzebnych w XIII wieku na Wschodzie, i tak Hameln w Dolnych Niemczech zostało pozbawione całego pokolenia. Należy uważać na oszukanych muzyków, populistycznych przywódców i zawsze na szczury.

lavanguardia

lavanguardia

Podobne wiadomości

Wszystkie wiadomości
Animated ArrowAnimated ArrowAnimated Arrow